Sezon zaczął się od bardziej damskich propozycji, to teraz pora na coś “mocniejszego” :) Oba tytuły należały do grona moich osobistych “hitów” typowanych w zapowiedziach, czy jednak udało im się utrzymać tą opinię? Przekonajmy się ^^
Tym razem na celownik bierzemy dwie serii akcji: survivalowy Btooom! oraz psychologiczny Zetsuen no Tempest.
Btooom! – Odcinek 01
Opis: Historia obraca się wokół Ryouty Sakamoto, niezatrudnionego, młodego mężczyzny, będącego jednym z najlepszych graczy w Btoom! – bojowej grze online. Pewnego dnia chłopak budzi się na tropikalnej wyspie, nie mając pojęcia skąd się tam wziął! W oddali dostrzega sylwetkę człowieka, więc z nadzieją postanawia go zawołać i poprosić o pomoc. Ratunek jednak nie nadchodzi, a zamiast tego nieznajomy rzuca w Ryoutę przedmiotem, który szybko okazuję się czymś bardzo dla bruneta znajomym – bombą “BIM”! W tym momencie nasz bohater uświadamia sobie dwie rzeczy: po pierwsze – jego życie jest w niebezpieczeństwie; po drugie – właśnie znajduje się w świecie Btoom!
Opinia: Od samego początku nastawiałam się, że Btooom! będzie tytułem, który mi się spodoba, ale nie liczyłam, że aż tak bardzo! Rzadko się zdarza, iż nawet pomimo dość wysokich wymagań, zostajemy pozytywnie zaskoczeni, toteż sama się dziwię jak to możliwe :> Pierwszym czynnikiem przyciągającym uwagę widza jest kreska – słodyczy, kwiatuszków i wielkich oczysków tu nie znajdziecie. Styl jest dość poważny i “szorstki” – bez upiększeń, co pasuje do serii opowiadającej o bohaterach starszych niż zwyczajowe nastolatki. Madhouse odwalił dobrą robotę ^^ Najlepszym porównaniem będzie tu grafika z Death Note’a – oba tytuły dzielą wiele podobieństw w wyglądzie, począwszy od Ryouty, w niektórych ujęciach wręcz niebezpiecznie przypominającego Lighta ;) Chłopak wzbudza także podobne do kolegi Yagamiego uczucia – jest dupkiem jakich mało i bynajmniej nie czujemy do niego sympatii. Dość ciekawy zabieg, biorąc pod uwagę, że caluśki odcinek jest opowiedziany z jego perspektywy, a kolejne sceny tylko utwierdzają nas w przekonaniu jaką to jest okropną, uzależnioną od kompa osobą, która jakoś się zatraciła w życiu. Mimo jednak braku ciepłych uczuć do Sakamoto, śledzimy jego kolejne poczynania na teotetycznie opuszczonej wyspie z prawdziwym zainteresowaniem :) Co do samej dżungli, to wzbudza nie lada emocje – ja aż zakrywałam oczy widząc jak nasz cukiereczek podczas spacerku wpada na jaszczurki, owady, czy inne pająki – nie na moje nerwy taka zabawa <śmiech> Anime potrafi przestraszyć, albo przynajmniej wywołać niepokój – wędrówka poprzez nieznany teren, kiedy oprócz realistycznie brzmiących dźwięków flory i fauny nie towarzyszy nam żadna muzyka, tworzy fajny klimacik ^^ Jest on, tak jak spekulowałam w zapowiedziach, bardzo podobny do krzyżówki LOST, Battle Royale/Igrzysk Śmierci oraz mangi Eden no Ori. “Bezludna” tropikalna wyspa + tajemnicza organizacja + walka z rodzaju “przetrwają najsilniejsi”. Same pojedynki wywołują dość spory problem moralny – no bo jak można kogoś tak po prostu zamordować? Z drugiej strony wybór mamy mały, gdy lecą na nas granaty, a nasz oponent bynajmniej nie wydaje się czuć wyrzutów sumienia. Całość jest bardzo brutalna – mamy krew, zabijanie oraz coś co podchodzi pod próbę gwałtu (patrząc po zapowiedzi), stąd też odradzam kontakt osobom niepełnoletnim i tym o słabych nerwach (lub żołądkach ;P). Nie sądzę, żeby Madhouse miał przekroczyć granice dobrego smaku w tym anime, ale przy braku tolerancji dla takich motywów, lepiej trzymać się z daleka. Jeszcze kilka słów o samej grze Btoom: okazuje się ona być czymś à la sieciowym FPSem, ale z pewną modyfikacją, mianowicie nie korzysta się w niej z żadnej broni palnej – jedynym uzbrojeniem są różne wariacje granatów, co możemy oglądać w pierwszym odcinku. Denerwujący jednak może być fakt, że choć owe niepozorne kuleczki wybuchają naszemu kochanemu bohaterowi tuż pod nosem, nie widać po nim śladów jakichś większych obrażeń, przez co Btooom! traci trochę na realizmie ^^” No i te zaniki inteligencji Ryouty w pewnych momentach <ech> Warto też wspomnieć o openingu “No Pain, No game” – świetny utworek! Nano jest dwujęzyczna co słychać po porządnym angielskim ^^ Zaskoczył mnie za to Hongou Kanata – jak na swoją pierwszą rolę, naprawdę sprawdził się jako Sakamoto. Słowem podsumowania – osobiście uwielbiam i chcę więcej :D Dostałam dokładnie to, co chciałam, więc nie mam praktycznie na co narzekać. Jeśli lubisz survivalowe klimaty, albo masz ochotę na odrobinkę poważniejszą serię akcji niż typowe shouneny (Btooom! to seinen), oglądaj~! :)
Wstępna ocena: – 9
Zetsuen no Tempest – Odcinek 01
Opis: Historia obraca się wokół dwójki przyjaciół: Mahiro Fuwy – jego rodzina została rok wcześniej zamordowana w tajemniczych okolicznościach oraz Yoshino Takigawy. Pewnego dnia z Mahiro kontaktuje się niejaka Hakase Kusaribe, przywódczyni klanu Kusaribe, którą jej zwolennicy, zdaną tylko na swoje siły, porzucili na opuszczonej wyspie. Chłopak zgadza się pomóc kobiecie, jeśli ta w zamian wesprze go w poszukiwaniach zabójcy jego bliskich. Kiedy Yoshino dowiaduje się co planuje jego przyjaciel, postanawia się przyłączyć i razem z nim wystąpić przeciwko klanowi Kusaribe planującemu obudzić “Drzewo Zetsuen”, którego moc może doprowadzić świat do zagłady.
Kilka dialogów, czy elementów fabularnych w Zetsuen no Tempest jest niczym hołd dla dzieł Williama Shakespeare’a.
Opinia: Nie mogę ukryć, że ciekawiło mnie co wyjdzie z tego anime. Manga pochodzi od autora Spiral: Suiri no Kizuna, które było naprawdę jedną z ciekawszych pozycji, jakie miałam okazję przeczytać w ciągu kilku ostatnich lat – bardzo pokręcony, psychologiczny, ale i inteligentny tytuł. Do tego dochodzi jeszcze problem Shakespeare’a – jako studentka anglistyki nie mogłam nie zwrócić na to uwagi :) Właśnie z takim nastawieniem usiadłam do seansu – starałam się nie wywierać na ZnT niepotrzebnej presji, oglądać i nie myśleć, że jeśli to nie będzie dobre, to złoże wizytę w Bones i rozwalę im studio xP Na szczęście to co otrzymałam dość skutecznie powstrzymuje od rękoczynów ;D Pierwszy plus – muzyka. Klasyczny klimat łącznie ze znaną z trailerów Sonatą “Burza” Beethovena, idealnie buduje nastrój. Opening za to jest dużym zaskoczeniem - Nothing’s Carved In Stone zaserwowało całą piosenkę “Spirit Inspiration” w języku angielskim. Ogólnie całe anime ma bardzo ciekawą koncepcję – nie wiem czy to tylko moje wrażenie, ale w niektórych momentach uderza widza dość silne uczucie, jakby oglądał prawdziwy spektakl ^^ Ekspresyjność dialogów, gestów (jak ten rzut bukietem kwiatów), reżyseria scen i ujęć (czasami wyglądają jak obrazy ^^) – projektem niedaleko im do sztuki teatralnej. O fabule nawet nie zaczynam, bo to dość płonny wysiłek <śmiech> To jedna z tych serii, która budzi uczucie: “nie wiem o co chodzi, ale jest fajnie” xD Bynajmniej nie mamy się co spodziewać, że podadzą nam wszystko na tacy – póki co dostaliśmy strzępki informacji, z których mało co można zrobić, ale historia wciąga, a przecież o to chodzi ^^ Na wielkie brawa zasługuje Toshiyuki Toyonaga – do tej pory słyszałam go tylko w spokojnych rolach postaci nerwowych i nie grzeszących pewnością siebie (Mikado z Durarary!!, Irie Shouichi z KHR!, czy Shun z Kimi to Boku.), tymczasem tutaj pokazuje naprawdę silny charakter i mocny głos! Wizualnie nie można prosić o więcej – animacje walk są cudne (i ten dynamizm! Niejeden typowy battle shounen czułby się zawstydzony), a i projekt postaci ładny. Jako że seria nie kryje się ze swoimi nadprzyrodzonymi elementami, można oczekiwać prawdziwych fajerwerków :) Bohaterowie nie pokazują niczego szczególnego – Mahiro to taki trochę fanatyk swoich przekonań, a Yoshino jest wręcz boleśnie bezpłciowy. O dziwo jednak myślę, że się sprawdzą jako takie duo kontrastowych charakterów. Mam tylko złe przeczucie, że relacje dwójki przyjaciół z dzieciństwa dość szybko padną ofiarą yaoistek ;P
Jak więc zapowiada się Zetsuen no Tempest? Wygląda na serię robiącą wodę z mózgu (teraz się na to mówi “seria psychologiczna” ;P) po 5 minutach oglądania… nie żeby widzowie tego nie kochali :] Ja naprawdę jestem zachwycona tym cytującym Hamleta anime ^^ (chodzi o analogię motywu zemsty Mahiro i Hamleta, czy wątek moralny, gdzie Hamlet musiał czasami postępować sprzecznie ze jego sumieniem – zrobić coś złego, tak jak planuje to nasz blondyn?)
Wstępna ocena: 9
Filed under: Anime, Pierwsze Wrażenie Tagged: 2012, Anime, Btooom!, Jesień, odcinek, opis, Pierwsze Wrażenie, Zetsuen no Tempest
